czwartek, 27 czerwca 2013

Rozdział 1


Siatkarz obudził się z potwornym bólem głowy. Wstał ze swojego łóżka i ruszył w stronę kuchni w poszukiwaniu wody. W kuchni siedział już jego przyjaciel, który zajadał kanapki.
- O śpiąca królewna wstała. – mruknął do Zbyszka, jednak ten zignorował jego docinkę i nalewając sobie wody spojrzał na zegarek. Było  już przed południem.
- Daj spokój co za beznadziejna impreza. – powiedział i usiadł obok przyjaciela.
- Beznadziejna bo cię ta laska zostawiła. – zaśmiał się Kubiak
- To nie jest śmieszne! – zaprotestował brunet. – Ale cóż jej strata. Muszę jednak przyznać że ona ma to coś. – uśmiechnął się pod nosem przypominając sobie twarz dziewczyny.
- Ale cię wystawiła. – przypomniał po raz kolejny Misiek. Trzeba dodać że bawiła go ta sytuacja. Jego przyjacielowi, nigdy żadna laska nie potrafiła się oprzeć. A tu taka niespodzianka. Ale jak znał Zbyszka to wiedział, że on nie odpuści.
- Wystawiła, ale ona będzie moja zobaczysz. Mi się nie odmawia. I ona też mi ulegnie prędzej czy później. – stwierdził pewny siebie. Od dziś ona jest jego celem.
- Dobijasz mnie tą swoją pewnością siebie, ale rób co chcesz . – wzruszył ramionami – Ja tam już mam swoją wybrankę. – uśmiechnął się na myśl o swojej dziewczynie.
- To sobie miej ja muszę zdobyć tą cwaniarę. – powiedział z diabelskim błyskiem w oku
- To, że ona tak się zachowuje to cię jeszcze bardziej kręci co? – spytał zaciekawiony Kubiak
- Możliwe. – odpowiedział mu tylko siatkarz

***

Wyszła z sypialni z szerokim uśmiechem na twarzy. Co jej sprawiało taką  przyjemność? To że tak załatwiła pana siatkarza.  Ta jego pewność siebie na początku, że od razu ją przeleci, a później jego mina była bezcenna. Te wspomnienia jeszcze bardziej ją rozbawiły.
- Siema skarbie. – uśmiechnęła się do swojej przyjaciółki która siedziała na kanapie w salonie
- O hej a co ty taka zadowolona. Czekaj, chodzi o tego siatkarza? – spytała. Jeszcze wczoraj wiedziała, że ten numer dał jej przyjaciółce niesamowitą satysfakcję.
- Dokładnie. Mówię cię jego mina jak wychodziłam. Szkoda, że nie widziałaś.  – zaśmiała się
- No szkoda. Ale nie szkoda ci?  -spytała zaciekawiona blondynka.
- Coś ty. Niech pan Bartman ma nauczkę. W sumie kaloryfer to ona ma fajny, ale tylko tyle.- stwierdziła. –Szkoda, że jutro już wracamy  do Jastrzębia. – westchnęła i usiadła na kanapie
- No wracamy a potem znowu wyjeżdżamy nie ma co się smutać.  Znając życie się porządnie zabawisz.  – spojrzała na przyjaciółkę
- No taaak. Ale ty też. Po za tym nawet nie wiesz jak się cieszę że ten twój Tomasz nie jedzie z nami ! – ostatnie zdanie wypowiedziała z wielką radością. Nigdy nie lubiła chłopaka  przyjaciółki. Zresztą  z wzajemnością. Mimo iż jej przyjaciółko była z nim już ponad dwa lata ona w dalszym ciągu nie mogła się przyzwyczaić do niego. Wydawał jej się być strasznie sztuczny.
- Mój Tomek jest kochany. Nie rozumiem czemu się nie lubicie. – mruknęła niezadowolona Wiktoria.
- Ta jasne. A gdzie waćpanna Małgorzata? – spytała brunetka nigdzie nie dostrzegając ich przyjaciółki
- Poszła jakieś tam papiery na uczelni załatwić. – odpowiedziała blondynka której właśnie rozdzwonił się telefon.
- No tak Tomaszek dzwoni. To ja się idę przejść do parku. Przewietrzę moją obolałą główkę. – puściła oczko przyjaciółce i poszła się szykować do wyjścia.

***

Szedł sobie jedną z alejek parku. Rozmyślał o dziewczynie z klubu. Nie potrafił do końca zrozumieć jej zachowania. Ale to jeszcze bardziej go intrygowało i nakręcało. Zastanawiał się gdzie jeszcze może ją spotkać? Bo musiał ją mieć. Przecież nie ma takiej dziewczyny, która by mu nie uległa.Nagle znieruchomiał. Obiekt jego myśli siedział na pobliskiej ławce ze słuchawkami w uszach. Uśmiechnął się cwaniacko pod nosem. I natychmiast usiadł przy brunetce, wyciągając jej słuchawkę z uszu.
- Cześć śliczna. – przywitał się, ale jej wyraz twarzy nie pokazywał zachwycenia.
- A ty to kto? – spytała z udawanym zaskoczeniem, co wprawiło Bartmana w osłupienie.
- Zbyszek. Wystawiłaś mnie wczoraj. – powiedział lekko poddenerwowany tym, że ona go olewa
- A no tak. Coś tam było. – machnęła ręką. Starając się zignorować jego obecność.
- Coś… Dobrze się bawiłaś z tym? – zapytał z kpiną w głosie. Co dało domyślenia dziewczynie. Natychmiast się do niego słodko uśmiechnęła.
- Przepraszam. Nie wiem co mną kierowało… Widzę że masz ochotę pójść do mojego pokoju. – ostatnie zdanie wypowiedziała ironicznie
- Wcale nie mam. Myślałem raczej o swoim pokoju. – odpowiedział, co rozbawiło brunetkę, a w jej głowie narodził się nowy plan.
- Chętnie zwiedzę twój pokój i nie tylko to. – wyszeptała mu do ucha. Co wprawiło go ponownie osłupienie, ale po chwili pociągnął ją za rękę w stronę swojego mieszkania.

***

Weszli do mieszkania chłopaka. Dziewczyna uważnie się po nim rozejrzała. Musiała przyznać, że było urządzanie gustownie.
-Napijesz się czegoś? Mam dobre wino. – uśmiechnął się do niej.
- Może jednak przejdziemy do konkretów. – powiedziała i przyssała się do ust siatkarza. Ten nie wiele  myśląc zaciągnął ją do swojej sypialni.
- Zbyszek…  Ale robimy po mojemu. Masz może taśmę? – spytała z zadziornym uśmiechem na twarzy
- Mam. A po co ci? – zapytał zdezorientowany
- Zobaczysz. Ma być niegrzecznie. – zaśmiała się. Ten tylko posłusznie przyniósł  jej taśmę. – Teraz kładź się na łóżko. – rozkazała. On robił wszystko co ona każe. Żadna dziewczyna tak go nie kręciła jak ona, teraz nawet nie myślał o tym, że go wystawiła. Liczyło się tylko to co za chwilę mogło się wydarzyć. Po chwili przywiązała mu taśmę ręce do poręczy łóżka i zaczęła go rozbierać. Jemu się to jak najbardziej podobało. Obserwował jej poczynania, robiła na nim co raz to większe wrażenie. – Tak myślałam że nie masz się czym pochwalić. – stwierdziła gdy już go rozebrała. – No cóż może niektóre to kręci, ale nie mnie. Dowiedzenia Zbyniu. – powiedziała całując go. I wyszła.
-Gabi! – krzyknął ale nikt mu nie odpowiedział. – Cholera jasna! – zaklął pod nosem. Po jakichś 15 minutach usłyszał jak drzwi od mieszkania się otwierają
- Zbyszek jesteś?  – usłyszał głos przyjaciela i odetchnął.
- Tutaj. Misiek pomóż! – krzyknął. Kubiak wszedł do sypialni wybuchł śmiechem.
- Chociaż byś się ubrał Bartman. To nie jest przyjemny widok, oglądać twoje wdzięki.– odpowiedział ciągle się śmiejąc.
- Bardzo śmieszne. Weź mnie uwolnij.  - Powiedział zdenerwowany
- Już. Kto cię tak urządził?- zapytał Michał odwiązując Zbyszka
- A jak myślisz? Ta mała wiedźma ! I wiesz co jeszcze powiedziała, że ja się nie mam czym pochwalić! – Krzyczał wściekły
- A ta mądra dziewczyna. Wiesz miała trochę racji…. – odpowiedział, a Zbyszek jeszcze bardziej się wściekł
- Tak nabijaj się! Ale ona będzie moja! Ja się zemszczę! Nikt nie będzie tak traktował Zbigniewa Bartmana! – powiedział w głowie szukając jakiegoś planu zemsty.

3 komentarze:

  1. Te dwa odcinki czytałam już dawno temu. Jeszcze prwnie na Onecie, chyba nawet komentowałam. Mam nadzieję, ze napiszesz kontynuację. Będę czekać z niecierpliwością.
    Jeśli masz ochotę to zapraszam
    http://mynieistniejemy.blogspot.com/
    http://blogniemoralny.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kontynuacja już jest w trakcie pisania. :)Także na pewno będzie:)

      Usuń
  2. kiedy będzie następny

    OdpowiedzUsuń