Siatkarz obudził się z potwornym bólem głowy. Wstał
ze swojego łóżka i ruszył w stronę kuchni w poszukiwaniu wody. W kuchni siedział już jego przyjaciel, który zajadał kanapki.
- O śpiąca królewna wstała. – mruknął do Zbyszka, jednak ten
zignorował jego docinkę i nalewając sobie wody spojrzał na zegarek. Było już przed południem.
- Daj spokój co za beznadziejna impreza. – powiedział i
usiadł obok przyjaciela.
- Beznadziejna bo cię ta laska zostawiła. – zaśmiał się
Kubiak
- To nie jest śmieszne! – zaprotestował brunet. – Ale cóż
jej strata. Muszę jednak przyznać że ona ma to coś. – uśmiechnął się pod
nosem przypominając sobie twarz dziewczyny.
- Ale cię wystawiła. – przypomniał po raz kolejny Misiek.
Trzeba dodać że bawiła go ta sytuacja. Jego przyjacielowi, nigdy żadna laska nie
potrafiła się oprzeć. A tu taka niespodzianka. Ale jak znał Zbyszka to wiedział,
że on nie odpuści.
- Wystawiła, ale ona będzie moja zobaczysz. Mi się nie
odmawia. I ona też mi ulegnie prędzej czy później. – stwierdził pewny siebie. Od
dziś ona jest jego celem.
- Dobijasz mnie tą swoją pewnością siebie, ale rób co chcesz
. – wzruszył ramionami – Ja tam już mam swoją wybrankę. – uśmiechnął się na myśl
o swojej dziewczynie.
- To sobie miej ja muszę zdobyć tą cwaniarę. – powiedział z
diabelskim błyskiem w oku
- To, że ona tak się zachowuje to cię jeszcze bardziej kręci
co? – spytał zaciekawiony Kubiak
- Możliwe. – odpowiedział mu tylko siatkarz
***
Wyszła z sypialni z szerokim uśmiechem na twarzy. Co
jej sprawiało taką przyjemność? To że
tak załatwiła pana siatkarza. Ta
jego pewność siebie na początku, że od razu ją przeleci, a później jego mina
była bezcenna. Te wspomnienia jeszcze bardziej ją rozbawiły.
- Siema skarbie. – uśmiechnęła się do swojej przyjaciółki
która siedziała na kanapie w salonie
- O hej a co ty taka zadowolona. Czekaj, chodzi o tego
siatkarza? – spytała. Jeszcze wczoraj wiedziała, że ten numer dał jej
przyjaciółce niesamowitą satysfakcję.
- Dokładnie. Mówię cię jego mina jak wychodziłam. Szkoda, że
nie widziałaś. – zaśmiała się
- No szkoda. Ale nie szkoda ci? -spytała zaciekawiona blondynka.
- Coś ty. Niech pan Bartman ma nauczkę. W sumie kaloryfer to
ona ma fajny, ale tylko tyle.- stwierdziła. –Szkoda, że jutro już wracamy do Jastrzębia. – westchnęła i usiadła na
kanapie
- No wracamy a potem znowu wyjeżdżamy nie ma co się
smutać. Znając życie się porządnie
zabawisz. – spojrzała na przyjaciółkę
- No taaak. Ale ty też. Po za tym nawet nie wiesz jak się
cieszę że ten twój Tomasz nie jedzie z nami ! – ostatnie zdanie wypowiedziała z wielką
radością. Nigdy nie lubiła chłopaka
przyjaciółki. Zresztą z
wzajemnością. Mimo iż jej przyjaciółko była z nim już ponad dwa lata ona w
dalszym ciągu nie mogła się przyzwyczaić do niego. Wydawał jej się być strasznie
sztuczny.
- Mój Tomek jest kochany. Nie rozumiem czemu się nie
lubicie. – mruknęła niezadowolona Wiktoria.
- Ta jasne. A gdzie waćpanna Małgorzata? – spytała brunetka
nigdzie nie dostrzegając ich przyjaciółki
- Poszła jakieś tam papiery na uczelni załatwić. –
odpowiedziała blondynka której właśnie rozdzwonił się telefon.
- No tak Tomaszek dzwoni. To ja się idę przejść do parku.
Przewietrzę moją obolałą główkę. – puściła oczko przyjaciółce i poszła się
szykować do wyjścia.
***
Szedł sobie jedną z alejek parku. Rozmyślał o dziewczynie
z klubu. Nie potrafił do końca zrozumieć jej zachowania. Ale to jeszcze
bardziej go intrygowało i nakręcało. Zastanawiał się gdzie jeszcze może ją
spotkać? Bo musiał ją mieć. Przecież nie ma takiej dziewczyny, która by mu nie
uległa.Nagle znieruchomiał. Obiekt jego myśli siedział na pobliskiej ławce
ze słuchawkami w uszach. Uśmiechnął się cwaniacko pod nosem. I natychmiast
usiadł przy brunetce, wyciągając jej słuchawkę z uszu.
- Cześć śliczna. – przywitał się, ale jej wyraz twarzy nie
pokazywał zachwycenia.
- A ty to kto? – spytała z udawanym zaskoczeniem, co
wprawiło Bartmana w osłupienie.
- Zbyszek. Wystawiłaś mnie wczoraj. – powiedział lekko
poddenerwowany tym, że ona go olewa
- A no tak. Coś tam było. – machnęła ręką. Starając się
zignorować jego obecność.
- Coś… Dobrze się bawiłaś z tym? – zapytał z kpiną w głosie.
Co dało domyślenia dziewczynie. Natychmiast się do niego słodko uśmiechnęła.
- Przepraszam. Nie wiem co mną kierowało… Widzę że masz
ochotę pójść do mojego pokoju. – ostatnie zdanie wypowiedziała ironicznie
- Wcale nie mam. Myślałem raczej o swoim pokoju. –
odpowiedział, co rozbawiło brunetkę, a w jej głowie narodził się nowy plan.
- Chętnie zwiedzę twój pokój i nie tylko to. – wyszeptała mu
do ucha. Co wprawiło go ponownie osłupienie, ale po chwili pociągnął ją za rękę w stronę
swojego mieszkania.
***
Weszli do mieszkania chłopaka. Dziewczyna uważnie się po
nim rozejrzała. Musiała przyznać, że było urządzanie gustownie.
-Napijesz się czegoś? Mam dobre wino. – uśmiechnął się do
niej.
- Może jednak przejdziemy do konkretów. – powiedziała i
przyssała się do ust siatkarza. Ten nie wiele
myśląc zaciągnął ją do swojej sypialni.
- Zbyszek… Ale robimy
po mojemu. Masz może taśmę? – spytała z zadziornym uśmiechem na twarzy
- Mam. A po co ci? – zapytał zdezorientowany
- Zobaczysz. Ma być niegrzecznie. – zaśmiała się. Ten tylko
posłusznie przyniósł jej taśmę. – Teraz
kładź się na łóżko. – rozkazała. On robił wszystko co ona każe. Żadna
dziewczyna tak go nie kręciła jak ona, teraz nawet nie myślał o tym, że go
wystawiła. Liczyło się tylko to co za chwilę mogło się wydarzyć. Po chwili
przywiązała mu taśmę ręce do poręczy łóżka i zaczęła go rozbierać. Jemu się to
jak najbardziej podobało. Obserwował jej poczynania, robiła na nim co raz to
większe wrażenie. – Tak myślałam że nie masz się czym pochwalić. – stwierdziła
gdy już go rozebrała. – No cóż może niektóre to kręci, ale nie mnie. Dowiedzenia
Zbyniu. – powiedziała całując go. I wyszła.
-Gabi! – krzyknął ale nikt mu nie odpowiedział. – Cholera
jasna! – zaklął pod nosem. Po jakichś 15 minutach usłyszał jak drzwi od
mieszkania się otwierają
- Zbyszek jesteś? –
usłyszał głos przyjaciela i odetchnął.
- Tutaj. Misiek pomóż! – krzyknął. Kubiak wszedł do sypialni
wybuchł śmiechem.
- Chociaż byś się ubrał Bartman. To nie jest przyjemny widok,
oglądać twoje wdzięki.– odpowiedział ciągle się śmiejąc.
- Bardzo śmieszne. Weź mnie uwolnij. - Powiedział zdenerwowany
- Już. Kto cię tak urządził?- zapytał Michał odwiązując
Zbyszka
- A jak myślisz? Ta mała wiedźma ! I wiesz co jeszcze
powiedziała, że ja się nie mam czym pochwalić! – Krzyczał wściekły
- A ta mądra dziewczyna. Wiesz miała trochę racji…. –
odpowiedział, a Zbyszek jeszcze bardziej się wściekł
- Tak nabijaj się! Ale ona będzie moja! Ja się zemszczę!
Nikt nie będzie tak traktował Zbigniewa Bartmana! – powiedział w głowie szukając
jakiegoś planu zemsty.
Te dwa odcinki czytałam już dawno temu. Jeszcze prwnie na Onecie, chyba nawet komentowałam. Mam nadzieję, ze napiszesz kontynuację. Będę czekać z niecierpliwością.
OdpowiedzUsuńJeśli masz ochotę to zapraszam
http://mynieistniejemy.blogspot.com/
http://blogniemoralny.blogspot.com/
kontynuacja już jest w trakcie pisania. :)Także na pewno będzie:)
Usuńkiedy będzie następny
OdpowiedzUsuń